Połowa sukcesu

Studia to czas jedyny w swoim rodzaju. Czas nowych znajomości, wyzwań, przygód, sukcesów i porażek. To czas, który otwiera nasz umysł na ogrom nowej wiedzy, nowe spojrzenie na świat, poszerzenie horyzontów, weryfikację tego w co wierzymy. Co ważne, to okres, w którym uczymy się najwięcej o nas samych. To ten czas pokazuje nam co lubimy, a czego nie. Pokazuje czego lubimy się uczyć i co sprawia nam przyjemność, a co za tym idzie, jaka kariera zawodowa będzie dla nas odpowiednia. Uczy nas kreatywnego myślenia, wychodzenia poza utarte schematy, pracy w zespole, asertywności, ale też ugodowości i sumienności. To właśnie czas studiów przygotowuje nas do przyszłej pracy i wypuszcza ze swoich murów kompetentnych, gotowych do nowych zadań zawodowych pracowników. Czy na pewno?

„To właśnie studia nauczyły mnie, że nic nie umiem.” – to zdanie wygłosił profesor nauk humanistycznych na zajęciach czwartego roku psychologii. Studenci zamarli. Niektórzy byli zszokowani, niektórzy śmiali się traktując to zdanie jako żart. Nie wiedzieli jeszcze wtedy, że to będzie dla nich najcenniejszy drogowskaz. Profesor zburzył naszą piękną wizję życia po zakończeniu studiów : Obrona pracy magisterskiej, następnie wymarzona pierwsza praca, w której wykorzystamy ogrom wiedzy, który nabyliśmy ciężką pracą na studiach. Wspaniała atmosfera, sprzyjające warunki, satysfakcja z dobrze wykonywanej pracy, wspinanie się po szczeblach kariery, pewność, że to jest nasza misja, nasz kawałek miejsca na Ziemi. Przestraszyliśmy się. Myślę, że to jedno zdanie miało znaczący wpływ na fakt, że już na piątym roku większość z nas – studentów psychologii – zaczęło swoją pierwszą pracę, staż lub praktyki. Zaczęliśmy próbować swoich sił i weryfikować nasz plan na przyszłość. Najlepszym dowodem na to, jaką wartość miały te plany, czysto teoretyczne, jest to, że większość z nas robi coś zupełnie innego niż planowała. Zderzyliśmy się z rzeczywistością.

Po czterech latach studiów nic nie umieliśmy. Nie chodzi tu o wiedzę teoretyczną, tej mieliśmy aż nadto. W środku nocy umieliśmy opisać teorię Wielkiej Piątki, przedstawić kryteria rozpoznania epizodu depresji lub opisać fazy reakcji na stres. Mieliśmy wrażenie, że omawiamy jedną rzecz wiele razy, chociaż mieliśmy świadomość, że będzie to dla nas ułatwieniem w przyszłości. Nadal uważam, że wysiłek włożony w naukę teorii był ważny, wręcz niezbędny. Wielkim błędem było myślenie, że to wystarczy.

Uczelnie najczęściej nakładają na studentów wymóg odbycia praktyk w trakcie studiów. Studenci unikają ich, próbują je ominąć, załatwić tak, aby nie wymagało to większego wysiłku. Są niekiedy nawet możliwości odbycia praktyk w trybie warsztatowym. Z tego właśnie najczęściej korzystaliśmy. Mieliśmy dużą wiedzę, więc postanowiliśmy uzupełnić ją o… kolejne pokłady teorii. Możliwość odbycia praktyk to ogromna szansa, z której większość studentów nie chce skorzystać. Tylko podczas praktycznych ćwiczeń jesteśmy w stanie zweryfikować w czym jesteśmy dobrzy a w czym nie. Nauka teorii, która nas fascynuje może być ciekawa, łatwa i interesująca, ale już zastosowanie jej w pracy może okazać się czymś co nas zupełnie nie satysfakcjonuje, nie sprawia przyjemności. Dodatkowo większość wiedzy jaką nabywamy na studiach nie uwzględnia realiów. Na studiach uczymy się schematów postępowania, które bardzo rzadko znajdują zastosowanie w pracy zawodowej. Każdy dzień w pracy to nowe wyzwanie. To właśnie staże, praktyki i pierwsze doświadczenia zawodowe uczą nas jak sprawnie i elastycznie wykorzystać widzę jaką posiadamy.

Studia nie nauczą nas jak radzić sobie z porażkami, jak uczyć się na błędach i szybko wyciągać wnioski. Nie pokażą nam jak radzić sobie z presją czasu, nieprzychylnością współpracowników lub szefa, jak walczyć o swoje. Nie nauczą nas jak budować poprawne relacje w środowisku pracy, relacje oparte na wsparciu i zaufaniu. Nie dadzą przepisu na to kiedy odpuścić, a kiedy się nie poddawać. Nie nauczą jak radzić sobie z frustracją, którą czuje się gdy uświadamiamy sobie, że studia niczego nas nie nauczyły. Wykładowca powie „Znajdź swoją pasję”, jednak nie powie jak to zrobić. Dlaczego? Ponieważ każdy ma inną metodę. Do tego wszystkiego musimy dotrzeć sami. Nikt nie spojrzy na nas i nie powie „Ty będziesz prawnikiem i będziesz szczęśliwy. A Ty będziesz fryzjerem i będziesz czerpał z tego satysfakcję.”

Wychodźcie poza strefę komfortu i utarte schematy. Podejmujcie trudne wyzwania. Gdy macie wątpliwości, próbujcie czegoś nowego. Nie idźcie na studia tylko dlatego, że idą wszyscy, jeśli nie jesteście pewni kierunku, w którym zmierzacie. Możliwość odbycie stażu i nauki od doświadczonych osób to najlepszy sposób weryfikacji planów. Nie bójcie się próbować. Chodźcie na rozmowy kwalifikacyjne, rozmawiajcie z ludźmi. Gdy jesteście pewni kierunku studiów odbywajcie praktyki, staże, angażujcie się w życie społeczności studenckiej. Warto podjąć ten wysiłek, aby podczas studiów zacząć swoją pierwszą pracę. Na obecnym rynku pracodawcy stwarzają możliwość pracy w systemie elastycznych godzin, aby nie ucierpiało ani życie studenckie, ani zawodowe. To jedyny sposób na sprawdzenie czy to faktycznie wasza droga. Jeśli pojawią się wątpliwości – świetnie! Szukajcie nowej drogi. Świadomość tego czego nie chcemy robić to też bardzo ważna informacja o nas samych. Porażki to jedne z cenniejszych lekcji w życiu, jednak nie mogą nas zatrzymać. Muszą być motywacją. Pamiętajmy, że studia i wiedza teoretyczna to bardzo ważny element składający się na sukces zawodowy, jednak tylko element.

Blog